|
|
Sama forma nawet zupełnie abstrakcyjna i zbliżona do
geometrycznej, ma brzmienie wewnętrzne, identyczne z tą formą (...)
Forma jest, zatem uzewnętrznieniem treści wewnętrznej.
W. Kandinsky
W pierwszym plenerze profesjonalnym w Skłudzewie
brało udział dziewięciu twórców. Każdy z nich to odrębna, inna
osobowość. Zaprezentowali nie tylko swoją inność, ale także
swój punkt widzenia na życie, świat, możliwości sztuki. Były to
różne filozofie artystyczne, ciekawe i zniewalające. Skłudzewo
ze swoją urokliwą przyrodą, krajobrazem, przestrzennym
urozmaiceniem, ciszą - nadaje się na plener wyjątkowo, jest
wprost wymarzonym miejscem i w każdej porze roku. Plener
zgromadził spory plon - różnych realizacji: przestrzennych,
malarskich i graficznych.
Dużym zaskoczeniem dla mnie były dwa pokaźnych
rozmiarów obiekty: „Ptasznik" - Waldemara Rudyka i „Anioł" -
Katarzyny Wesołowskiej-Karasiewicz.
Ta pierwsza z zaznaczonych realizacji to olbrzymia
postać z ptakiem, a wszystko zrobione z gałęzi, wiklinowych
patyków i oplecione, powiązane drutem. Postać jakby kroczy
dostojnie na wzgórzu, otoczona drzewami. I zbliża się do
„Pegaza" też z żerdzi, którego skonstruował W. Rudyk już
wcześniej. Pegaz jest mniej monumentalny i nie robi takiego
imponującego wrażenia jak ta postać z ptakiem.
Katarzyna przy wjeździe do pałacu ustawiła dużych
rozmiarów anioła, który jakby chronił i otaczał opieką obejście
i pałac. Anioł jest wycięty z desek i blachy. Ponadto autorka
namalowała parę pejzaży.
Tomasz Karasiewicz zaprezentował nieco kameralne,
zielone, długie, lustrzane prostokąty, zawieszone w drewnianych ramach i poruszające się na wietrze. Ta realizacja
przestrzenna jest metaforą zarówno śladu trwania jak i owego
czasu, zaznaczenia przestrzeni. Świetnie scalona z otoczeniem,
ale przecież nieobojętna, zwraca na siebie uwagę widza.
Elżbieta i Maciej Józefowiczowie tworzyli grafiki,
akwaforty i kolografie. Grafiki Elżbiety są bardzo barwne,
malarskie i dekoracyjne, a ryciny Macieja niezwykle wrażliwe,
subtelne, wielomówne.
Danuta Sowińska-Warmbier tworzy od wielu lat czarno-
białe, duże i mniejsze monorysowary, a w nich wiele
wieloznaczności i niedopowiedzeń wyobraźni i wrażliwości.
Niby są abstrakcyjne, ale kojarzą się a to z lasem, skałami,
przestrzenią wirtualną. Są jakby wiecznie tkaną tkaniną i żywą
wiecznie siatką pajęczą. Grafiki artystki są niezwykle urokliwe,
wysublimowane, koronkowe, delikatne, eteryczne i tajemnicze.
Leszek Warmbier maluje farbami olejnymi, zdecydowanie i mięsiście, z rozmachem, z grubą i widoczną fakturą.
Jest zresztą tęgim kolorystą, nie pozbawionym wrażliwości na
trafną kompozycję. A obrazy to cykl abstrakcyjnych układów
czy struktur, to znów przyjemnych pejzaży, kwiatów. Zadziwia
swoją malarską pasją, różnymi formatami obrazów i wciąż
wysmakowanymi barwami.
Artystka Paulina Michalska namalowała kilka pejzaży
z motywami architektonicznymi i ulubionym przez siebie
czerwonym kolorem. Jeden obraz jest inny, nie ma w nim czerwieni, a są wysublimowane szarości. Jest w nim szlachetność,
harmonia, wrażliwość malarska i wieloznaczność. Paulina
podobno inspirowała się przy nim ogniskiem, choć z ogniska
pozostał w obrazie tylko dym.
Autor obrazów, które zrobiły na mnie niezwykłe
wrażenie to Władysław Kozioł. Te kompozycje - ogromne
w formacie, imponujące, takie niby pejzaże, ale przecież
niedookreślone, wieloznaczne, przepastne w swoich
znaczeniach i odniesieniach, z wyraźną i muzyczną rytmiką
(balet form), ze światłem, przestrzenią, harmonijnym kolorem
i kompozycją, z sympatyczną fakturą, z pulsowaniem czasu.
Właśnie, dobrze chyba, że na plenerze spotykają się
artyści o różnym dorobku i odmiennych filozofiach artystycznych, różnych punktach widzenia, jest to swoista integracja
i przepływ istotnych, ważnych myśli.
dr Tadeusz Marciniak
PRZESTRZEŃ PRZYRODY, PRZESTRZEŃ SZTUKI
W nazwie Fundacji Piękniejszego Świata, a zarazem ośrodka artystyczno-edukacyjnego, w Skłudzewie zawiera się przekonanie, że my wraz z naszym bliższym i dalszym otoczeniem możemy, czy raczej: powinniśmy, stawać się piękniejsi poprzez odczuwanie, myślenie i twórcze działanie. Możemy nie robić nic, ale możemy też podejmować - tak, jakbyśmy wciąż zaczynali od nowa - wysiłek, aby rzeczywistość stawała się taka, by mogła nam się podobać, byśmy mogli żyć radośnie, spełniając swoje marzenia, oczekiwania, spełniając siebie pośród rzeczy i zdarzeń naprawdę pięknych.
W informacyjnej ulotce można przeczytać: Fundacja Piękniejszego Świata w Skłudzewie prowadzi edukację plastyczną dzieci, młodzieży i dorosłych, początkujących i zaawansowanych według autorskiego programu artystów plastyŹków i pedagogów: Danuty Sowińskiej-Warmbier i Leszka Warmbiera.
W pracowniach i galeriach dziewiętnastowiecznego zespołu pałacowo-parkowego,
w amfiteatrze nad wodą, na łąkach i w lesie urządza: plenery plastyczne jednodniowe i wielodniowe w połączeniu z warsztatami w wybranych technikach plastycznych z zakresu malarstwa, rysunku, grafiki i rzeźby, akcje plastyczne, warsztaty plastyczne dla nauczycieli, wystawy, koncerty i spektakle, spotkania rekreacyjne przy ognisku.
W świat sztuki w Skłudzewie wprowadzają nie tylko baśniowe fantazje, ale i prace artystów, zarówno młodych, jak i dojrzałych. Są pokazywane - obecne - niemal wszędzie: w galeriach w samym dworze i budynkach przydworskich, wokół dworu... Pomagają w znajdowaniu odpowiedzi na pytania o sztukę:, czym jest, jaka jest, jaka może być... Aby odpowiedzi były jak najpełniejsze, Gospodarze wciąż wzbogacają zbiór dzieł o prace profesjonalnych artystów powstające w tym miejscu i dla tego miejsca. Z intencją poszerzania przestrzeni artystycznego dialogu - młodych uczestników zajęć plastycznych, którzy tutaj byli i którzy tutaj będą i artystów, którzy tu pozostawią swoje prace - Fundacja wespół z Okręgiem Toruńskim Związku Polskich Artystów Plastyków zorganizowała w tym roku l Ogólnopolski Plener Plastyczny Przestrzeń przyrody - Skłudzewo 2003.
Plener rozpoczął się 29 sierpnia, zakończył 9 września. Wzięło w nim udział dziewięcioro artystów: Elżbieta John-Józefowicz i Maciej Józefowicz z Grudziądza, Paulina Michalska z Krosna, Katarzyna Wesołowska-Karasiewicz i Tomasz Karasiewicz z Torunia, Władysław Kozioł z Torunia, Waldemar Rudyk z Chełmka oraz gospodarze Danuta Sowińska-Warmbier i Leszek Warmbier ze Skłudzewa. Przybysze mieszkali w pokojach gościnnych Fundacji, zwiedzali okolice, które w napisanej wespół z Jolantą Chrostowską książce Skłudzewo. Gmina Zławieś Wielka. Zespół dworsko-parkowy Krystyna Kalinowska tak określiła: przepiękny, pofalowany teren z bogatym drzewostanem oraz rozległe widoki pradoliny Wisły wywołują uczucie zachwytu nawet u ludzi mało wrażliwych na piękno natury, zachęcając do bliższych kontaktów z przyrodą. Zatem temat Pleneru wydaje się tyleż naturalny, co i otwarty. A powstałe prace są i ciekawe, i piękne. Są to rysunki, grafiki, obrazy olejne, projekty witraży, a także rzeźby. Te, które pozostaną przy dworze, sprawiają takie wrażenie, jakby tu były „od zawsze".
Przybywających wita postawiony przez Katarzynę Wesołowska-Karasiewicz przy drodze do dworu, mający za plecami ową nadwiślańską pradolinę, drewniany anioł z aureolą i skrzydłami z metalu. Zatrzymał się i pozostał w tym miejscu, by wieścić, że oto tutaj jest dobry widok na niebo, które ma nad głową i którego odrobinę przybysz ujrzy wokół siebie, jeśli prawdziwie otworzy oczy... Nieco dalej z barwami łąk i zarośli współgrają prostokąty z zielonych luster - Tomasza Karasiewicza - poruszane przez wiatr...
Waldemar Rudyk przed dwoma laty pozostawił przed dworem Pegaza z gałęzi, sprawiającego wrażenie, że gdyby nie trzymała go ziemia, to wzleciałby w górę z lekkością ptaka. Żeby skrzydlatemu koniowi, było raźniej teraz obok stanął Ptasznik, również z gałęzi. Stojąc na trawniku w słońcu i słocie, upale i mrozie Pegaz i Ptasznik w naturalny sposób się zmieniają... Być może kiedyś znikną.
Władysław Kozioł skupił się na projektowaniu witraży do kaplicy znajdującej się we dworze, w której proboszcz łążyńskiej parafii w każdą niedzielę rano odprawia Msze Święte. Artysta, wsłuchawszy się w jedną z opowieści gospodarza dworu o lisie próbującym zadławić koguta budzącego o świcie domowników, ulepił rudzielca z gliny. Ten lis wydaje się zdziwiony, zaciekawiony, patrzy raczej przyjaźnie niż wrogo...
W bujnych skłudzewskich roślinach, zwłaszcza kwiatach, znajdowała artystyczną inspirację Elżbieta John-Józefowicz. Jej kolorowe grafiki, wykonane techniką własną, przedstawiają swobodne fantazje na tematy czerpane z natury. Prace są delikatne, zwiewne.
Maciej Józefowicz wpatrzywszy się w powalone drzewa, pnie, korzenie komponował barwne kolografie. Wykonał też sporo rysunków i szkiców, które już w swej grudziądzkiej pracowni przetwarza w akwaforty.
Paulinę Michalska, najmłodszą uczestniczkę Pleneru, zachwyciła czerwień cegły, którą zobaczyła w Toruniu jadąc do Skłudzewa, w murach dworu, a także na zamku w Bierzgłowie, który uczestnicy Pleneru zwiedzili podczas jednej z wycieczek. Namalowała, przeto obrazy, w których widać i barwy, i geometryczne ułożenie cegieł. Przyciąga uwagę, zastanawia jej szaro popielaty obraz, którego tematem jest mgła nad doliną. Autorce udało się chyba uchwycić coś, co się zdarza nieoczekiwanie: odsłanianie się świata...
Danuta Sowińska-Warmbier podczas pleneru pracowała nad grafikami. Wykonuje je we własnej technice i nazywa monorysowarami. Ujmują one szlachetnością plastycznej materii, zaciekawiają wyrafinowanym warsztatem, niezwykłością form. Artystka mówi, że zawsze fascynowało ją światło, i ono jest bohaterem monorysowarów, zajmuje główne miejsce we wszechświecie - rozciągającym się różnymi odcieniami szarości - między bielą i czernią. Spoglądając na te prace nietrudno dostrzec inspirację przyrodą, zarówno otwartą przestrzenią, jak i gęstwiną lasu oraz tym, co można zobaczyć, jeśli przybliży się do mchów, traw, liści... Zatem inspiracją jest uważne patrzenie na świat, może i odnajdywanie siebie w dziwności kształtów. A uważnie patrząc można dostąpić tajemnic - i zgłębiać tajemnicę. Grafiki Danuty Sowińskiej-Warmbier odkrywają i odsłaniają tajemne życie przyrody, zarazem mieszczą się w przestrzeni życia duchowego człowieka. Otwarte dla wyobraźni patrzącego, dla skojarzeń, skłaniają do kontemplacji. Sytuują się w sferze sztuki wysokiej, może najwyższej, próby.
Leszek Warmbier stanął przy sztalugach. Namalował obrazy w jasnych tonacjach, z przewagą barw zielonych, żółtych, błękitnych, a więc takich, jakie znajduje w przyrodzie latem. Prace są żywe, pogodne, wyrażają erupcję sił witalnych. Poprzez barwy i kształty artysta na płaszczyźnie płótna skupia energię, która jest dla niego jedną z właściwości artystyczno - przyrodniczego zjawiska, jakim jest Skłudzewo.
Skłudzewo jest szczególne, wyjątkowe.
Taka mogłaby być zwięzła charakterystyka skłudzewskiego pleneru dopełniona tytułem jednej z prac magisterskich, jakie napisano o Fundacji: Istnienie w żywiole piękna. A żywioł piękna to przede wszystkim magia miejsca. Ono, bowiem staje się magiczne dzięki twórczym osobowościom i dlatego przyjeżdżający na zajęcia młodzi ludzie przeżywają przygody niezwykłe. Doświadczają tego, czym jest spotkanie.
Należy życzyć artystom, dzieciom, młodzieży, by mogli tego doświadczać. A jak zapewniają gospodarze, drzwi dworu są dla każdego otwarte. Zapraszają, więc na spotkania w przestrzeni przyrody i sztuki, czyli piękna.
Jerzy Rochowiak

Władysław Kozioł "Pejzaż" |

Paulina Michalska "Niebo" |
 Katarzyna Wesołowska-Karasiewicz "Anioł" |

Tomasz Karasiewicz Instalacja |

Waldemar Rudyk "Ptasznik" |

Elżbieta John-Józefowicz Bez tytułu |

Maciej Józefowicz "Natura VI" |

Danuta Sowińska-Warmbier "Światłość" |

Leszek Warmbier "Pejzaż 1" |
|